STRONA G£ÓWNA

Przedmowa

          Za nami kolejny miesi±c kopalnianych rozgrywek. Nasza gmina jest w tej szczê¶liwej sytuacji, ¿e najprawdopodobniej uniknêli¶my "wolnej amerykanki": kopania wszêdzie i za wszelk± cenê. To nie tylko nasza zas³uga. W tym miejscu i na naszych ³amach dziêkujê tym wszystkim, którzy wspierali nas swoim dzia³aniem i s³owem. Wiem, ¿e wielu z Was pragnie zachowaæ swoj± anonimowo¶æ, dlatego nie bêdê nikogo wymienia³ z imienia i nazwiska. Wystarczy, ¿e wiemy o sobie. Raz jeszcze: DZIÊKUJÊ!!!
Obecny, wakacyjny numer jest odmienny od pozosta³ych. Przedstawiamy w nim kolejny g³os przeciwko pomys³owi rozkopania naszej rodzinnej miejscowo¶ci, so³ectwa i gminy. G³os cz³owieka st±d, z rodu, którego korzenie siêgaj± g³êbiej ni¿ owe, mityczne 500 lat, przytaczane w dyskusji o kopalniach jako argument za nimi i nieodwracalnym przekszta³ceniem ¶rodowiska. Mamy szczê¶cie go¶ciæ na naszych ³amach Kaszubê, cz³owieka wywodz±cego siê z naszej gminy, krewnego wielu z naszych Czytelników. Napisa³ do nas cz³owiek niezwykle pracowity, profesor doktor habilitowany, z którego zdaniem licz± siê na Pomorzu i w Polsce. Przedstawiamy naszym Czytelnikom artyku³ profesora Cezarego Obrachta-Prondzyñskiego.
Pisze ostro, bo temat jest wa¿ny i trudny. Bezkompromisowo rozprawia siê z wieloma mitami dotycz±cymi np. turystyki czy ekologii. Pokazuje, ¿e tworzenie kolejnych kopalñ odkrywkowych w ogóle nie powinien mieæ miejsca u nas, w Lipnicy, ¿e powinni¶my postawiæ na rozwój innych ga³êzi gospodarki. Przyk³adem mo¿e byæ s±siaduj±ca z nami gmina Tuchomie, która jak ostatnio napisano w Dzienniku Ba³tyckim: "potrójnie stawia na turystykê".
Proszê, wczytajcie siê uwa¿nie w to, co profesor Obracht-Prondzyñski napisa³ dla Was. To bardzo wa¿ny i cenny g³os.

Red. nacz. Jaromir A. ¦pio³ek



Interesy, "z³ote piaski", ptaki i ludzie, czyli o dylematach rozwojowych gminy Lipnica

        Przystêpuj±c do wyra¿enia opinii o jednym z najgorêtszych sporów na ziemi bytowskiej ostatnich lat, czyli planowanego rozwoju kopalni kruszywa w gminie Lipnica, muszê zrobiæ kilka zastrze¿eñ. Po pierwsze, w ¿aden sposób nie jestem uwik³any w "interesy" której¶ ze stron. Ani nie bêdê czerpa³ zysków z kopalñ, ani te¿ nie bêdê cierpia³ z powodu ich funkcjonowania. Mam wiêc luksus bycia zewnêtrznym obserwatorem i mogê siê wypowiadaæ o tym sporze w sposób obiektywny. Jednocze¶nie jednak - po drugie - czujê siê silnie emocjonalnie zwi±zany z Gochami. I to co siê tu dzieje nie jest mi bynajmniej obojêtne. Po trzecie - staram siê patrzeæ na ten konflikt nie tylko z lokalnej, lipnickiej, perspektywy, ale te¿ wyci±gaæ z niego nieco szersze wnioski. I od nich zacznê.

Konflikt, czyli o sposobie toczenia debaty publicznej

        Pisz±c o konflikcie w Lipnicy musimy mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e podobnych sporów w ca³ej Polsce jest mnóstwo. Oto dochodzi do wyra¼nego napiêcia miêdzy potrzebami rozwojowymi (tak, a nie inaczej definiowanymi), a chêci± ochrony ¶rodowiska przyrodniczego i kulturowego. Oczywi¶cie, nasuwa siê tu od razu przyk³ad Rospudy czy te¿ niedawno opisywane na ³amach "Newsweeka" kopalnie kruszywa na Mazurach. Ale i na ziemi bytowskiej mamy jeszcze konflikt w gminie Tuchomie zwi±zany z projektowan± budow± farmy wiatraków. Nie wiadomo te¿, czy nie pojawi siê konflikt na tle rozbudowy wysypiska ¶mieci w Sier¿nie. S± jednak tak¿e przyk³ady dobrej wspó³pracy - choæby porozumienie hydrologów z ekologami w sprawie regulacji rzeki Bytowy.
        W tym wszystkim jednak kwesti± niezwykle wa¿n± jest jako¶æ debaty publicznej. Bo oto mamy zwykle do czynienia z konfliktem interesów, w którym to konflikcie wystêpuj± ró¿ne podmioty, kieruj±ce siê w³asnymi racjami. Tak jest te¿ w gminie Lipnica. S± w³a¶ciciele gruntów, którzy chc± zarobiæ na ich sprzeda¿y lub dzier¿awie. S± przedsiêbiorcy, chc±cy wydobywaæ kruszywo. S± firmy (budowlane, drogowe itd.), chc±ce mieæ dostêp do bliskich zasobów (a wiêc tañszych). S± mieszkañcy, którym kopalnie mog± utrudniæ ¿ycie (ha³as, kurz itd.). S± mieszkañcy i inne osoby spoza gminy, które widz± w kopalniach zagro¿enie dla ¶rodowiska przyrodniczego i kulturowego. I s± wreszcie instytucje, które uczestnicz± w procederze podejmowania decyzji - od gminy zaczynaj±c, na sejmiku koñcz±c, oraz urzêdy konserwatorskie (a pewnie tych podmiotów jest du¿o wiêcej).
          Dla jasno¶ci debaty nale¿a³oby przede wszystkim precyzyjnie wyartyku³owaæ interesy wszystkich ze stron i ich stanowiska. I postaraæ siê doj¶æ do tego, kto potencjalnie zyskuje (i w jakiej perspektywie czasowej), i kto ewentualnie traci (do tego wrócê na koñcu).
          Jak zawsze w konfliktach uczestnicz±cy w nich aktorzy przyjmuj± ró¿ne pozy, odwo³uj± siê do ró¿nych racji, mobilizuj± swoich sojuszników… Problem pojawia siê jednak wtedy, gdy kto¶, kto ma ewidentnie interes ekonomiczny, nagle zaczyna siê odwo³ywaæ do racji moralnych (takie przyk³ady za chwilê poka¿ê). Albo wtedy, gdy osoba lub instytucja powo³ana do wyra¿enia swojej opinii wyra¼nie tego unika. W tym przypadku idzie mi przede wszystkim o jasne stanowisko w³adz gminy, których decyzja bêdzie kluczowa.
          Otó¿ przystêpuj±c do napisania tego tekstu postanowi³em przeczytaæ wszystko, co do tej pory o tej sprawie napisano. I ze zdumieniem stwierdzi³em, ¿e poza nader lakonicznymi zdaniami w poszczególnych artyku³ach, nigdzie nie ma jasnej wypowiedzi w³adz gminy, g³ównie wójta. By³y artyku³y np. na ³amach "Kuriera". S±dzi³em, ¿e w odpowiedzi na nie g³os zabierze w³a¶nie wójt lub kto¶ w jego imieniu.

   

Jak d³ugo jeszcze obowi±zywaæ bêdzie u nas zasada:
"Nic nie s³yszeæ, nic nie widzieæ, nic nie mówiæ"?


          Nic! No to my¶la³em, ¿e znajdê opis ca³ej sytuacji na stronach internetowych gminy. Opis, w którym racje wszystkich stron zostan± przedstawione, gdzie poka¿e siê uregulowania prawne, opisze szczegó³owo potencjalne zyski gminy z planowanych inwestycji... jednym s³owem da siê informacjê kompletn±, na podstawie której ka¿dy bêdzie móg³ sobie wyrobiæ w³asne zdanie i jednocze¶nie bêdzie móg³ siê dowiedzieæ na podstawie jakich przes³anek w³adze podjê³y tak±, a nie inn± decyzjê.
          No tak - jak¿e by³em naiwny! Na stronach internetowych (lito¶ciwie pominê ich jako¶æ i "zasobno¶æ") nie by³o na ten temat nic (nie ma tam zreszt± ani strategii, ani danych z planu zagospodarowania, ani...! Komunikat jest wiêc czytelny - w³adze gminy w ¿aden sposób nie zadba³y o udostêpnienie kompletnej informacji swoim obywatelom. Oczywi¶cie, odbywa³y siê spotkania dyskusyjne, ale si³± rzeczy maj± one charakter raczej ograniczony, a i atmosfera czêsto nie pozwala na g³êbsze wyra¿enie swoich racji.
        Od lat potarzam, ¿e jedn± z najwa¿niejszych s³abo¶ci naszych samorz±dów jest nieumiejêtno¶æ i wrêcz niechêæ do prowadzenia debaty publicznej, zw³aszcza je¶li sprawa dotyczy kwestii dra¿liwych. Przyk³ad lipnicki to tylko potwierdza. A jeszcze mocnej podkre¶la to zupe³nie nieuzasadniona reakcja na inicjatywê oddoln± wydawania ad hoc w³asnej gazetki przez przeciwników tych inwestycji. Straszenie s±dem itp. dzia³ania pokazuj± jak ci±gle niewielkie jest zrozumienie zasad demokracji lokalnej. Gdyby kto¶ abstrahowa³ od chwilowego konfliktu i gry interesów to w takiej inicjatywie ujrza³by element bardzo pozytywny, bo dzisiaj trudno jest ludzi zmobilizowaæ do aktywno¶ci, dzia³ania, zaanga¿owania w sprawy lokalne. Ka¿da wiêc taka inicjatywa powinna byæ przez w³odarzy traktowana jako rzecz cenna. Nawet je¶li siê tu niezbyt pochlebnie o w³adzy poszczególni autorzy wyra¿aj±.

Pytania o priorytety rozwojowe


          Strategia "chowania g³owy w piasek" niczego nie da. Tego problemu nie da siê przeczekaæ czy przemilczeæ. Zbyt mocno ka¿da ze stron siê ju¿ zaanga¿owa³a. A poziom emocjonalnego pobudzenia jest tak wysoki, ¿e siêga siê po argumenty z pogranicza szanta¿u, ¿e wspomnê o s³ynnym ju¿ li¶cie p. Gintera gro¿±cego, ¿e w razie odmowy wybuduje pod Lipnic± dom, w którym leczyæ siê bêd± niepe³nosprawni umys³owo i chorzy na AIDS. Taki list oczywi¶cie ujawnia tylko poziom moralny jego autora i jego stosunek do ludzi, którymi postanowi³ postraszyæ lipnick± spo³eczno¶æ, ale jednocze¶nie ujawnia stopieñ zdeterminowania. Wiadomo - nikt nie lubi traciæ i nikt nie lubi, gdy mu siê z rêki wymyka tak zyskowny projekt. Problem polega tylko na tym, ¿e w³adze gminy w swoich decyzjach nie powinny kierowaæ siê interesem takiego czy innego przedsiêbiorcy, ale racjami znaczenie wa¿niejszymi, czyli interesem ca³ej wspólnoty, któr± reprezentuj±.
          Tu jednak dotykamy kwestii zasadniczej - co jest tym interesem? ¦ladów jego zdefiniowania powinni¶my szukaæ w dotychczasowej praktyce gospodarowania oraz w dokumentach programowo-strategicznych. Gdyby siêgn±æ do tych drugich (Plan rozwoju lokalnego dla gminy Lipnica na lata 2004-13) to tam o rozwoju kopalnictwa nie ma nic. Albo wiêc dokument ten ma s³u¿yæ "sobie a muzom", albo te¿ jest obowi±zuj±cy, wiêc wszystkie tego typu pomys³y powinny byæ z góry odrzucane. Albo te¿ w³adze powinny przyst±piæ do jego aktualizacji i priorytety rozwojowe przestawiæ na inne tory.
          A co z praktyk± gospodarowania? W swoim artykule na ³amach "Kuriera" p. Adamczyk napisa³, ¿e nie chce, aby gmina sta³a siê "skansenem". To zrozumia³e i szlachetne pragnienie. My¶lê sobie jednak, czy aby na pewno rozwój kopalni kruszywa jest w³a¶ciwym przedsiêwziêciem modernizacyjnym?

 

Czy takiej modernizacji gminy Lipnica oczekuj± jej mieszkañcy?


          Przygl±dam siê rozwojowi kopalni w Ostrowitem od pocz±tku jej powstania, ale niechby mi kto¶ pokaza³, jaki to efekt modernizacyjny przynios³a ona na terenie Gochów! Jak± to inwestycjê, przedsiêwziêcie, inicjatywê prorozwojow± wspar³a, wymy¶li³a, zrealizowa³a... Innymi s³owy - czy dziêki funkcjonowaniu tej kopalni sta³y siê Gochy bardziej nowoczesne, jako¶æ ¿ycia siê podnios³a? I sk±d nadzieja, ¿e nastêpne kopanie da³yby taki modernizacyjny efekt? Bardzo to naiwne, bo tego typu kopalnictwo jest elementem gospodarki ekstensywnej, bardzo obci±¿aj±cej dla ¶rodowiska i dla ludzi. I zupe³nie nie przek³ada siê na poprawê warunków ¿ycia.
          W tym miejscu wrócê jeszcze na chwilê do wspomnianego mieszania argumentów ekonomicznych z moralnymi. Otó¿ p. Adamczyk napisa³ na ³amach "Kuriera" m.in.: "Czasy siê jednak zmieniaj±. Zawsze wierni Ko¶cio³owi Katolickiemu, tradycji i pracowito¶ci Kaszubi stawiali sobie za wzór biblijnego s³ugê, który umiejêtnie potrafi³ pomno¿yæ powierzone mu talenty. Pamiêtali równie¿, co sta³o siê ze s³ug± krn±brnym i gnu¶nym. Dlaczego wiêc i my mamy zmarnowaæ nasz± szansê na rozwój gospodarczy i lepsz± przysz³o¶æ?". Innymi s³owy - kto¶ kto bêdzie przeciw kopalniom zachowa siê jak biblijny s³uga krn±brny, nie dbaj±cy o w³asn± ziemiê. Muszê przyznaæ, ¿e bardzo mnie irytuje ten typ moralizatorstwa. Uczciwiej jest mówiæ: mam pomys³ i chcê na nim zarobiæ. A podpieranie siê Bibli± i Ko¶cio³em jest bardzo nieeleganckie.

Czy turystyka jest lekiem na ca³e z³o?


          W dyskusji wokó³ kopalni wraca nieustannie postrzeganie turystki jako alternatywnego wzorca rozwoju. Zwolennicy takiego rozwi±zania mówi±: mamy walory ¶rodowiskowe, ciekaw± historiê i kulturê, nale¿y je wiêc uczyniæ naszym atrybutem rozwojowym (tak to zreszt± zosta³o zawarte w przywo³anym ju¿ dokumencie strategicznym rozwoju gminy).
          Z kolei przeciwnicy pisz± o turystyce bardzo krytycznie. Znowu przywo³am tu tekst p. Adamczyka, bo on jest niemal wzorcowy dla tego typu argumentacji: "Osobi¶cie dumny jestem z tego, ¿e go¶cinni mieszkañcy naszej gminy bardzo sprzyjaj± turystom z ró¿nych stron kraju, jednak pomys³ stworzenia tu zamkniêtego skansenu na terenie ca³ej gminy Lipnica uwa¿am za chybiony.

 

Oazy "zamkniêtego skansenu" na terenie naszej gminy przyci±gaj± spragnionych wypoczynku
i ca³kiem nie¼le na siebie zarabiaj±.


          Sezon turystyczny w naszej gminie trwa tylko dwa miesi±ce, a przy niesprzyjaj±cej wakacyjnej pogodzie nawet krócej. Trudno jest wykazaæ ekonomiczne korzy¶ci dla mieszkañców p³yn±ce z dzia³alno¶ci turystycznej. Zdziwi³bym siê, gdyby chocia¿ jedna rodzina w gminie Lipnica potrafi³a ca³orocznie utrzymaæ siê z us³ug turystycznych. Propagowana agroturystyka koñczy siê zazwyczaj pozostawionymi górami ¶mieci w rowach, lasach i nad jeziorami. Po letnim sezonie woda w jeziorach jest wrêcz t³usta po sma¿onych na brzegu frytkach i innych posi³kach, a piasek na pla¿ach wymieszany jest z popio³em i wêglem po ogniskach. Go¶cie zawsze przyje¿d¿aj± z pe³nym baga¿nikiem zaopatrzenia z ró¿nych hipermarketów (bo taniej), tak ¿e sprzeda¿ wiejskiego jajka czy chocia¿by litra mleka przez gospodarza graniczy z cudem. Wielu turystów przyje¿d¿a w nasze strony wy³±cznie w celu dorobienia zbieraniem grzybów czym mocno konkuruj± z miejscowymi. Có¿, czasy letników pomagaj±cych rolnikowi przy ¿niwach minê³y bezpowrotnie. Ciê¿ko jest te¿ os±dziæ, czy korzy¶ci± dla gminy Lipnica s± nowo budowane nad jeziorami domki letniskowe. Dzia³ki rekreacyjne s± zazwyczaj grodzone do samej wody, ograniczaj±c swobodne przej¶cie wzd³u¿ brzegu jeziora. Chêtnie tworzone nad jeziorami nowe posesje s± trwale wype³niane "budowlanym folklorem". Za wnoszone do gminnej kasy skromne, kilkusetz³otowe podatki w³a¶ciciele tych posesji (nie wszyscy) ¿±daj± wartych tysiêcy z³otych us³ug komunalnych. Jak s±dzicie, drodzy Czytelnicy, czyim kosztem ma siê to odbywaæ?"
          Ka¿dy z przywo³anych argumentów powy¿ej mo¿na jednak bez problemu obaliæ. Bo niby dlaczego rozwój turystyki mia³y oznaczaæ uczynienie z gminy skansenu? Wrêcz przeciwnie, turystyka jest najbardziej dynamicznie rozwijaj±c± siê ga³êzi± us³ug, ogromnym rynkiem, przyczyniaj±cym siê do rozwoju ca³ych obszarów. Sezon turystyczny trwa krótko - to prawda. Tak siê dzieje w ca³ej Polsce i ostatnie badania pokazuj±, ¿e siê on ci±gle skraca. To jednak jeszcze nie oznacza, ¿e nie warto inwestowaæ w turystykê. Poza tym warto siê zastanowiæ, czy i co zrobili¶my dla jego przed³u¿enia? Odsiecz wiedeñska to jeszcze zbyt ma³o. Jak promujemy w³asne walory historyczne i kulturowe? Gdyby kto¶ chcia³ siê w Internecie dowiedzieæ czego¶ o specyfice i wyj±tkowo¶ci tej ziemi, to co znajdzie? Gdzie bêdzie móg³ co¶ przeczytaæ o historii Gochów - czy kupi co¶ na miejscu? (Na marginesie podkre¶lê, ¿e od lat w³adze gminy nie reaguj± na ofertê przygotowania monografii dziejów i kultury Gochów licz±c pewnie, ¿e "samo siê zrobi").
          Turystyka to nie jest ³atwy kawa³ek chleba. Znacznie ³atwiej zarobiæ kopi±c ¿wir. Co do tego nie ma w±tpliwo¶ci. Bo tury¶cie trzeba co¶ zaproponowaæ. Tymczasem jak to wygl±da w Lipnicy? Nie mamy pogody jak w Grecji, zabytków jak we W³oszech i infrastruktury jak w Hiszpanii. Ale na pewno mamy walory przyrodnicze podobne jak w Kartuskiem, pogodê jak w s±siedniej gminie Chojnice, a zabytkami i kultur± mo¿emy konkurowaæ z ka¿d± gmin± na Pomorzu. To dlaczego tam przemys³ turystyczny kwitnie, a tu nie? Mo¿e wiêc warto porozmawiaæ o tym, co i jak zrobiæ, aby turystê przyci±gn±æ, a nie narzekaæ, ¿e zostaj± po nich ¶mieci (a czy to aby tury¶ci wywo¿± ¶mieci po remontach do lasów?), ¿e robi± zakupy poza gmin±, buduj± paskudne domki (ciekawe, kto projekty zatwierdza?) i wynosz± nam grzyby z lasu.

 

Czy te eternitowe p³yty
zawieraj±ce rakotwórczy azbest,
zalegaj±ce nad B³otem Wo³kosk,
przywie¼li ze sob± tury¶ci
z Warszawy ?


          Tym sposobem argumentacji mo¿na wszystko o¶mieszyæ i skompromitowaæ. Poza tym pamiêtajmy, ¿e turysta tury¶cie nierówny.
          Czym inny jest turysta, który okazjonalnie zawita w nasze strony na kilka dni, a kim innym kto¶, kto sobie pobuduje tutaj chatê. Taki turysta do¶æ szybko wsi±ka w miejscowe ¶rodowisko i bywa, ¿e staje siê gorêtszym lokalnym patriot± ni¿ niejeden miejscowy.
          Poza tym dlaczego dyskusja obraca siê w zaklêtym trójk±cie rozwojowym: rolnictwo (wiadomo, "wy¿yæ siê nie da"), kopalnie i turystyka? My¶lê, ¿e rozwój ten móg³by byæ (i ju¿ w du¿ej mierze tak jest) oparty na bogatszej i bardziej ró¿norodnej ofercie us³ugowej, drobnego przemys³u, handlu...

Ekologia i inne sprawy


          Na koniec trzeba przywo³aæ argumenty ekologiczne. Czyniê to w takiej kolejno¶ci, poniewa¿ ich powa¿anie jest odwrotnie proporcjonalne do znaczenia. Nie mam w±tpliwo¶ci, ¿e nale¿y uczyniæ wszystko aby zachowaæ wyj±tkowy ekosystem w okolicach Lipnicy. I jednocze¶nie s³yszê ca³y czas argumenty: a co tam parê gapów czy mewów!

 

Najpierw wygin± ptaki,
na nas czas przyjdzie pó¼niej...


          Ile¿ w tym niefrasobliwo¶ci, niewiedzy i niechêci do "problemu" blokuj±cego dostêp do ³atwych pieniêdzy. Tymczasem zastanawiam siê, dlaczego w Bia³owie¿y potrafi± zorganizowaæ ca³e wyprawy dla turystów chc±cych podgl±daæ ptaki z odleg³o¶ci przez lornetki, a u nas nikt nigdy nie zaproponowa³ takiej us³ugi nad Trzebielskiem?
          Nie bardzo rozumiem sk±d wyp³ywa ten lekcewa¿±cy stosunek do przyrodniczego dziedzictwa naszej ziemi? Dlaczego pomijane bywaj± argumenty przyrodników (badaczy i ludzi od ochrony przyrody), wskazuj±cych na niew±tpliwie negatywny wp³yw planowanych inwestycji? Sk±d ³atwo¶æ przyjmowania argumentów o rekultywacji wyrobisk kopalnianych, skoro wystarczy pojechaæ do Ostrowitego i zobaczyæ, jak to naprawdê wygl±da (a je¶li komu¶ ma³o niech jedzie pod Wdzydze) ? Dlaczego tak ³atwo przechodz± zwolennicy kopalñ do porz±dku dziennego nad problem opadania wód gruntowych (jezioro Borzyszkowskie nie jest tu przestrog±?)
          Wreszcie nie rozumiem sk±d taka ³atwo¶æ wyzbywania siê ziemi? Pieni±dze ze sprzeda¿y szybko siê ulatniaj± i za jaki¶ czas nie bêdzie ani ich, ani ojcowizny. I to w czasach, gdy ziemia staje siê najlepsz± lokat± kapita³u. Tak siê zreszt± dzieje nie tylko w gminie Lipnica - niestety.
          W gruncie rzeczy to, z czym mamy do czynienia w Lipnicy to typowy konflikt, w którym interesy do¶æ w±skiej grupy (przedsiêbiorcy plus w³a¶ciciele ziemi) k³óci siê z interesem wspólnoty. Trzeba w takiej sytuacji zawsze rozwa¿yæ, co komu s³u¿y i czyj interes jest nadrzêdny. W warunkach demokracji wydaje siê, ¿e powinien przewa¿aæ punkt widzenia wspólnoty. Zyski z kopalni bêd± ograniczone do w±skiej grupy i raczej krótkotrwa³e (góra 20 lat). Co do zysków dla gminy istnieje wiele w±tpliwo¶ci - nikt nigdy nie przedstawi³ wiarygodnych wyliczeñ, jakie wp³ywy nap³yn± do gminnej kasy i na co zostan± przeznaczone. Podobnie z planowanymi miejscami pracy - czy aby te wszystkie obietnice nie s± pisane palcem po wodzie? Z kolei straty s± gwarantowane - ha³as, kurz, obci±¿enie transportem, obni¿enie poziomu wód, zniszczenie obszarów lêgowych ptactwa, a przede wszystkim zniszczenie unikatowych walorów krajobrazowych, s³owem wszystkiego tego, co w d³u¿ej perspektywie czasowej mo¿e stanowiæ podstawowy zasób prorozwojowy.
          Pytanie jest takie - czy my¶limy kategoriami krótkotrwa³ego interesu okre¶lonej grupy osób, czy my¶limy kategoriami d³ugotrwa³ego interesu ca³ej spo³eczno¶ci? Wybór wydaje siê do¶æ oczywisty. Jednak przebieg dyskusji w gminie pokazuje, ¿e wcale tak nie jest.

prof. dr hab. Cezary Olbracht-Prondzyñski
dyrektor Instytutu Filozofii, Socjologii i Dziennikarstwa
Uniwersytetu Gdañskiego
oraz sekretarz Instytutu Kaszubskiego

--> Komentarze na forum

ARCHIWUM
GALERIAWIADOMO¦CI
LINKI2010
PRASA LOKALNA2009
REDAKCJA2008
 2007
 PRASA LOKALNA
 2010
 2009
1 % 2013
na LIPNICZANKÊ
2008
 
  
Liczba odwiedzin :  780Copyright © Wornk 2008-2012AKTUALIZACJA: 08.01.2012r.